W r a ż l i w i e c w k o r p o

Hustle culture: Jaką cenę zapłacisz?

Zmęczona młoda kobieta śpi z głową opartą na rękach na zagraconym drewnianym biurku, co obrazuje wycieńczenie i negatywne skutki hustle culture. Wokół niej, w artystycznym nieładzie, leżą otwarty laptop, zapisane notesy, smartfon, kubek z kawą, świece oraz liczne dokumenty, a cała scena skąpana jest w ciepłym, domowym świetle.

Hustle culture obiecuje sukces finansowy i przekonuje, że miarą wartości człowieka jest nieustanna produktywność. Praca ponad siły to powód do dumy, przepracowanie to oznaka ambicji, a odpowiadanie na maile podczas urlopów to naturalny obowiązek. Krótkowzroczne patrzenie na sukces, który ma nadejść, sprawia, że zatraca się długoterminowy rachunek, który w końcu otrzymasz. Jaką cenę zapłacisz, handlując swoim kapitałem życiowym?

Czym jest hustle culture?

Hustle culture po polsku określana jest jako kultura harówki czy zap***lu. Jest to model pracy, będący jednocześnie stylem życia, gdzie wszystko obraca się wokół sukcesu zawodowego, dla którego poświęca się czas wolny.

Główne cechy hustle culture:

  • Praca bez wytchnienia: Całkowite podporządkowanie swojego życia produktywności, gdzie każda wolna chwila musi być przeznaczona na rozwój zawodowy. Odpoczynek z kolei postrzegany jest jako marnowanie czasu.
  • Praca jako tożsamość: Definiowanie własnej wartości i statusu społecznego wyłącznie przez pryzmat osiągnięć zawodowych.
  • Kult „Side Hustle”: Przeświadczenie, że praca na etacie jest niewystarczająca i każdy powinien mieć dodatkowe zajęcia „na boku”.
  • Monetyzacja pasji: Przekształcanie każdego hobby w dodatkowe źródło dochodu.
  • Zacieranie granic: Ciągłe sprawdzanie maili i odpisywanie na wiadomości służbowe o każdej porze oraz traktowanie networkingu jako jedynej formy spotkań towarzyskich.
  • Romantyzowanie zmęczenia: Osoby przepracowane i niewyspane są postrzegane jako bardziej ambitne i wartościowe dla organizacji. Jest to oznaka poświęcenia będącego powodem do dumy.
  • Toksyczna pozytywność: Wiara, że zmęczenie to tylko kwestia nastawienia psychicznego, a sukces zależy wyłącznie od ciężkiej pracy.

Przeciążenie nazywane ambicją

Hustle culture przeciążanie nazywa ambicją. Z kolei WHO i ILO, w raporcie z 2021 roku, uznały, że praca przez 55 lub więcej godzin tygodniowo stanowi poważne zagrożenie dla życia. Mylenie permanentnego przemęczenia z pracowitością jest toksyczne. Prowadzi jedynie do szybszego wyczerpania zasobów. Ambicja powinna być paliwem do działania, a zdrowe zarządzanie własną energią powinno sprawić, że tego paliwa wystarczy na długo. Ciągłe przeciążanie organizmu prowadzi do efektu zatarcia silnika, a w konsekwencji do drastycznego spadku kreatywności i efektywności oraz zbyt wczesnego wypalenia lub problemów ze zdrowiem.

Zmęczenie pracowników to poważne zagrożenie, co potwierdzają m.in. dochodzenia w sprawie katastrof lotniczych spowodowanych bezpośrednio przez wycieńczenie załogi. Przepisy nakazujące pilotom odpowiedni wypoczynek mają jasny cel – niewyspany i przemęczony pilot stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo. Ta sama zasada powinna obowiązywać w każdym zawodzie, ponieważ w każdej pracy odpowiada się za ludzkie życie – chociażby własne. Pracownik, który jest zregenerowany, działa efektywniej i popełnia mniej błędów. Przeciążona osoba może przynieść straty nie tylko firmie, ale i sobie.

Przepracowanie mylone jest ze zdobywaniem doświadczenia i rozwojem osobistym. Tymczasem rozwój osobisty to zauważanie, które czynniki prowadzą do sukcesu, i świadomość, że nie jest to zaharowywanie się do utraty tchu. To nie jest droga po laury, tylko równia pochyła w dół. Skutki wieloletniego przepracowania mogą odzwierciedlać się na wielu płaszczyznach. Niektóre z nich wyjdą dopiero po latach i mogą być nieodwracalne. Organizm ma jednak swoje granice i nie jest w stanie regenerować się przy skrajnym obciążeniu.

  • Zdrowie psychiczne: Chroniczne przeciążenie może przekształcić się w depresję, stany lękowe i wypalenie zawodowe.
  • Układ nerwowy: Długotrwale podwyższony kortyzol może przyspieszać starzenie się mózgu, osłabiając pamięć oraz zdolność koncentracji.
  • Układ krążenia: Permanentny stres i brak odpoczynku znacząco zwiększają ryzyko zawału serca, udaru mózgu czy przewlekłego nadciśnienia.
  • Układ odpornościowy: Stałe wycieńczenie organizmu poważnie osłabia odporność, otwierając drogę różnym chorobom.
  • Układ ruchu: Wieloletnia praca w jednej pozycji, ciągłe napięcia mięśniowe i brak czasu na regularną aktywność fizyczną mogą powodować nieodwracalne zwyrodnienia kręgosłupa oraz stawów, wywołujące przewlekły ból.
  • Relacje społeczne: Ciągły brak czasu w dłuższej perspektywie może niszczyć relacje rodzinne i towarzyskie, skutkując trwałą izolacją i samotnością na starość.

Czy odpoczynek to lenistwo?

Znasz to uczucie, gdy po godzinach pracy bezskutecznie głowisz się nad jakimś problemem, a następnego dnia rano, ze świeżym umysłem, rozwiązanie samo pojawia się w Twojej głowie? Tak po prostu działa przemęczony organizm. Wyznawcy mitu wiecznej produktywności albo nigdy nie doświadczyli prawdziwego przepracowania, albo celowo kreują fałszywy wizerunek, by uchodzić za niezniszczalnych. A takich nie ma. Oczywiście różnimy się progiem wytrzymałości i tempem wypalenia zawodowego, ale na głębszym poziomie wszyscy podlegamy tym samym prawom natury i potrzebujemy resetu.

Gdy nic nie robisz, Twój wewnętrzny krytyk aktywuje poczucie winy, nazywając odpoczynek „lenistwem”. Zupełnie niepotrzebnie. Choć hustle culture próbuje nas przekonać, że każda chwila bezczynności to czas zmarnowany i jest to przejaw właśnie lenistwa, nauka dowodzi czegoś zupełnie przeciwnego. Podstawowe przesłanki, które pokazują, czym w istocie jest odpoczynek:

  • Odpoczynek to przede wszystkim biologiczna konieczność. Podczas wypoczynku obniża się poziom kortyzolu, reguluje się ciśnienie krwi i odbudowują się komórki. Bez tego organizm zaczyna chorować.
  • Odpoczynek to regeneracja, mająca na celu odbudowanie energii niezbędnej do podejmowania kolejnych wyzwań. Pozwala ciału i umysłowi powrócić do pełnej sprawności.
  • Odpoczynek napędza działanie, a więc zwiększa produktywność. To w stanie relaksu mózg tworzy najciekawsze pomysły i rozwiązuje trudne problemy.

Hustle culture zmusza wielu ludzi do kreowania wizerunku osób niezniszczalnych. Osoby te zakłamują rzeczywistość, ignorując sygnały ostrzegawcze ciała (np. bóle głowy) lub wspomagają się sztucznie (np. ogromne ilości kofeiny czy innych używek). W dłuższej perspektywie – jednych szybciej, innych później – droga ta wyprowadzi na manowce i doprowadzi do wypalenia lub poważnych problemów ze zdrowiem. Twierdzenie, że jest się stale produktywnym bez potrzeby odpoczynku, to mit.

Czy work-life balance ma znaczenie?

Work-life balance ma kluczowe znaczenie, by zachować zdrowie i szczęście. Gdy praca całkowicie dominuje nad życiem prywatnym, organizm i umysł tracą możliwość regeneracji, co wywołuje kaskadę negatywnych konsekwencji w każdej sferze życia. Bez postawienia granicy wpada się w wir, w którym traci się kontrolę nad swoim życiem. Początkowo jest to niezauważalne, z czasem zaczynają pojawiać się różne dolegliwości, które mogą przybierać na sile.

Pojawia się efekt domina, jedne objawy powodują kolejne. Kołowrotek, w którym żyjemy, zaczyna generować stres, a ten w natężeniu uruchamia reakcję łańcuchową: gorszy sen odbiera energię, brak energii pogłębia problemy z koncentracją i motywacją, a spadająca odporność dokłada kolejne dolegliwości. Z czasem dochodzą wycofanie, sięganie po wspomagacze, narastająca niechęć do pracy i coraz częstsze błędy – aż po wypalenie. W końcu nawet urlop nie przynosi regeneracji i spokoju, a początkowo niewinne objawy przechodzą w poważny stan chorobowy. Albo uderza coś nagle i niespodziewanie i tracimy zdrowie, nie mogąc wykonywać codziennych obowiązków. Podstawą jest świadomość tych konsekwencji i zrozumienie, że stawianie granic jest koniecznością. Zachowanie równowagi między życiem zawodowym i prywatnym pozwoli na długoletnią, satysfakcjonującą pracę w zdrowiu.

Korzyści, jakie płyną z work-life balance:

  • Ochrona zdrowia przed skutkami przeciążenia.
  • Większe poczucie szczęścia, które wynika z możliwości poświęcenia czasu rodzinie i pasjom.
  • Brak wypalenia, gdyż regularny odpoczynek regeneruje siły do kreatywnego działania.
  • Większa produktywność wynikająca z faktu, że wypoczęty pracownik pracuje szybciej i popełnia mniej błędów.
  • Mniejsza absencja: Zdrowi i zadowoleni z pracy pracownicy w mniejszym stopniu korzystają ze zwolnień lekarskich.
  • Lojalność: Pracownicy rzadziej odchodzą z firm, które dbają o ich czas.

Zwolennicy hustle culture: Czy warto za tym podążać?

Minęły lata funkcjonowania kultury pośpiechu i można już wyciągnąć wnioski oraz mieć pewność, czy jest to pożyteczne zjawisko. Wydawałoby się, że ktoś, kto doświadczył wieloletniego funkcjonowania w warunkach hustle culture, nigdy nie powie, że warto podążać tą drogą. Jednak w wielu miejscach nadal czuć atmosferę tej kultury, która w dalszym ciągu ma swoich zwolenników. Trudno zrozumieć, czym się kierują, niemniej posługują się konkretnymi, choć według mnie nieuzasadnionymi argumentami.

  • Iluzja merytokracji: Hustle culture przekonuje, że ciężka praca gwarantuje sukces finansowy i daje poczucie sprawczości nad własnym życiem. Tymczasem istnieje wiele barier strukturalnych (np. kapitał początkowy, pochodzenie społeczne), których sama mordercza praca nie zniweluje. I, co za tym idzie, nie zapewni obiecywanej nagrody za wysiłek, stając się doskonałym instrumentem wyzysku.
  • Epidemia wypalenia: Zwolennicy hustle culture twierdzą, że intensywna praca teraz to inwestycja, która da wolność w przyszłości. Bagatelizowanie naturalnych potrzeb organizmu i skutków przepracowania tworzy etos chorobliwego pracoholizmu, który prowadzi do szybkiego wyczerpania. Taki pracownik nie ma już sił tworzyć swojej świetlistej przyszłości. Z kolei utraconego zdrowia i straconego czasu nie da się odkupić.
  • Zabijanie kreatywności: Hustle culture twierdzi, że wybitne osiągnięcia wymagają ekstremalnego wysiłku. Podczas gdy przebodźcowany i zmęczony umysł działa schematycznie, a nie innowacyjnie. Najlepsze pomysły rodzą się w czasie odpoczynku lub głębokiej, skupionej pracy (deep work), która jest niemożliwa przy chronicznym przemęczeniu.
  • Morderczy wyścig: Według filozofii hustle culture w warunkach globalnej konkurencji wygrywają ci, którzy pracują ciężej i szybciej. Jednak produktywność to nie to samo, co liczba godzin w pracy. Przepracowany pracownik nie jest motorem napędowym sukcesu, popełnia błędy i częściej przebywa na zwolnieniach lekarskich. Przewaga konkurencyjna powinna wynikać z innowacji i automatyzacji, a nie z fizycznego wycieńczania ludzi.

Czy argumenty zwolenników hustle culture są w jakikolwiek sposób racjonalne? Z punktu widzenia nauk medycznych i psychologii pracy – nie. To nie są dywagacje, to obserwowany w danych medycznych i psychologicznych trend. Kultura harówki opiera się na błędzie poznawczym, ignorującym długofalowe koszty amortyzacji własnego zdrowia, jak wypalenie, choroby serca czy depresja. Tym sposobem człowiek traktowany jest jak maszyna. Zapomina się, że każda maszyna bez przeglądu i serwisu w końcu ulega awarii.

Paszport do Karōshi

Karōshi to japoński termin oznaczający śmierć z przepracowania w wyniku skrajnego wycieńczenia organizmu i przewlekłego stresu. Problem narodził się w Japonii, gdzie lojalność wobec korporacji stała się najwyższą wartością. Powszechna była praca powyżej 60 godzin tygodniowo, bez wykorzystywania przysługujących urlopów, w nadgodzinach. Organizm funkcjonujący przez lata w takich warunkach zaczyna wysyłać sygnały ostrzegawcze, które, bagatelizowane, doprowadzają do zgonu, najczęściej na skutek udaru czy zawału.

W Japonii problem ten jest dość szczegółowo przebadany, stąd wiadomo, że jest to zjawisko na bardzo dużą skalę. Jest wprowadzony także system odszkodowań z tego tytułu. Na świecie z kolei pojęcie zgonu z przepracowania, jako odrębna kategoria prawna, nie istnieje, więc nie wiemy do końca, z jaką skalą się mierzymy.

Przez lata uważano karōshi za specyficzny problem Japonii. Z czasem zaczęto zauważać go w innych krajach i zrozumiano, że ma zasięg międzynarodowy. WHO przeprowadziło globalne analizy i oszacowało skalę skutków zdrowotnych długiego czasu pracy, wskazując w swoich raportach, jak silne jest to zjawisko na świecie. Poszczególne kraje nie badają jednak dokładnie tego problemu, więc pozostaje on niewidzialny w oficjalnych rubrykach statystycznych państw.

W Polsce nie ma oficjalnych statystyk dotyczących śmierci z przepracowania, ale zauważalne jest to, że zmienił się profil pacjenta i coraz więcej coraz młodszych ludzi trafia do szpitali z zawałem czy udarem. Czterdzieści lat temu typowy pacjent to był starszy mężczyzna, palący papierosy, jedzący tłusto. Dzisiaj lekarzy nie dziwi widok 30-latka, pracującego w nowoczesnych biurach, który padł ofiarą własnej ambicji, braku snu i permanentnego przebodźcowania.

Hustle culture promuje te same zachowania, jak praca ponad siły bez odpoczynku, które są przyczyną zgonów z wycieńczenia. Można zatem powiedzieć, że może stać się paszportem do karōshi. Należy pamiętać, że zawsze jest wybór, czy wybrać się w taką podróż. Chociaż czasem orientujemy się w sytuacji dopiero, gdy już jesteśmy w pędzącym pociągu.

Kultura firmy – tu zaczyna się zmiana

Jeżeli miałyby zajść jakiekolwiek zmiany mające na celu odejście od zasad hustle culture, to muszą one zacząć się od kultury firmy. To ona dyktuje codzienne zachowania, systemy nagród i niepisane zasady w korporacji. Bez fundamentalnych zmian w organizacji wszelkie inicjatywy typu „wellness” są jedynie pozornymi i powierzchownymi działaniami.

Coraz więcej mówi się o pogarszającym się stanie zdrowia psychicznego osób aktywnych zawodowo. Wzrastająca możliwość korzystania z pomocy psychologicznej w pracy jest pożyteczna, ale nie jest rozwiązaniem. Należy naprawiać przyczyny, a nie skutki. Należy zmieniać warunki pracy i mentalność ludzi. Trzeba robić to faktycznie, a nie tylko w teorii. Wielokrotnie spotkałam się z różnymi hasłami, które nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości biurowej. Były tworzone tylko po to, aby firma prezentowała się jako przyjazne miejsce do pracy. A praktycznie już nie dbano o to, czy tak jest.

Priorytetem powinna być edukacja managerów, bo przykład zawsze idzie z góry. Zamiast szkolić pracowników, jak radzić sobie z problemami, należy w pierwszej kolejności wyczulić managerów na to, by nie tworzyli toksycznych warunków pracy. Kultura firmy musi wymusić na liderach modelowanie zdrowych nawyków. Zamiast promować wycieńczenie jako odznakę honoru, nowoczesna kultura firmowa powinna stawiać na efektywność mierzoną wynikami, a nie liczbą przepracowanych godzin.

Wierzę, że realne wprowadzanie zmian i rozwiązywanie przyczyn problemów przełożyłoby się na dobrostan pracowników. Tym samym tworząc lepsze środowisko pracy, które będzie wspierać, a nie przeciążać i wypalać. Niewątpliwie wpłynie to pozytywnie na funkcjonowanie samych firm.

Żniwo hustle culture

Hustle culture zbiera niszczycielskie żniwo, które przekłada się na globalny kryzys zdrowotny i społeczny. Niemniej nadal nie ma pełnej jasności co do skali problemu. Wciąż jest to działanie w ciemności, gdyż oficjalne statystyki pokazują zaledwie wierzchołek góry lodowej. Systemy rejestracji zgonów na świecie nie działają jak w Japonii i nie są przystosowane do wychwytywania kulturowych przyczyn śmierci. Mimo tego nie ma wątpliwości, że hustle culture to wyścig, który staje się cichym zabójcą. Jest też odpowiedzią, dlaczego współcześni 30- i 40-latkowie trafiają na oddziały szpitalne z chorobami, które kiedyś kojarzyły się wyłącznie z emerytami.

Skutki przeciążenia, które u jednostki zaczynają się od gorzej pracującego mózgu, w skali całych firm i społeczeństw sumują się w realne koszty: rosnącą absencję, drogie zwolnienia lekarskie, spadek efektywności zespołów, koszty rotacji i coraz większe obciążenie systemu ochrony zdrowia. To już nie jest prywatny problem pojedynczego pracownika – kult nieustannej produktywności uderza globalnie. Karōshi jest już ostatecznym wymiarem, którego realnych rozmiarów nie znamy. Ale możemy mieć pewność, że żniwo zbiera obfite.

W kulturze deadline’ów i ASAP-ów mniej uwagi zwraca się na człowieka. Wchodząc w środowisko korporacyjne, zaczynamy biec na oślep, kierowani przez to, czego oczekują inni, przez to, co nakazują nam niespełnieni i żądni sukcesu managerowie. Po dłuższym czasie orientujemy się, że zaczynamy iść w kierunku, w którym wcale się nie wybieraliśmy. Hustle culture uczy, że zawsze jest coś więcej: więcej pieniędzy do zarobienia, wyższy tytuł lub awans. A realnie pokazuje, jak odnieść nieosiągalny sukces.

Poświęć chwilę i zastanów się nad tym, jakie masz cele oraz jak dbasz o siebie, kiedy do tego dążysz. Pamiętaj, że mądra regeneracja to Twój najważniejszy zasób w drodze po sukces.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *